Tatry. Dolina Chochołowska.

Miałam nie robić zbyt wielu noworocznych planów, a sama co chwilę łapię się na tym, że ciągle coś planuję. A tu, że w końcu wezmę się poważnie za hiszpański, a tu znowu myślę, żeby zapisać się na kolejny kurs fotograficzny, nie wspominając już o regularnym odżywianiu się i zdrowych ćwiczeniach. Albo odwrotnie 🙂 Planuję i planuję, a więc plan, żeby nie planować chyba legł w gruzach. No więc jak już planować, to na całego i w związku z tym postanowiłam, że rok 2017 to będzie rok spełniania marzeń. Zarówno tych małych, jak i tych całkiem sporych. Ale nie wszystkich oczywiście, bo coś musi zostać na kolejne lata 🙂

Na dobry początek Tatry. Ileż ja to lat chciałam pochodzić po górskich szlakach zimą, i w sumie nawet nie wiem dlaczego tyle na to czekałam. Ale rok spełniania marzeń zobowiązuje i tak o to znalazłam się w styczniu w samym sercu Tatr. Było pięknie, było mroźno, słonecznie, po prostu idealnie. Zresztą co ja będę pisać, sami zobaczcie! A ja w międzyczasie idę pracować nad realizacją kolejnego marzenia 🙂

Tatry.

Tatry. Dolina Chochołowska

Tatry
Dolina Chochołowska

Tatry

Tatry

Tatry. Dolina Chochołowska

Tatry. Dolina Chochołowska

Tatry. Dolina Chochołowska

Polana Chochołowska

Tatry. W drodze na Polanę Rusinową
W drodze na Rusinową Polanę

Tatry. Rusinowa Polana
Rusinowa Polana
Tatry. Rusinowa Polana
Rusinowa Polana
  • Zima w górach jest piękna, ale ja wolę patrzeć na nią zza szyby ciepłej knajpki, popijając grzane wino lub herbatę z rumem. Najlepiej tuż po nartach, gdy człowiek się wymarznie i jedyne, o czym marzy, to suche skarpety i ciepły napój w przełyku.

    Pozdrawiam, Ania z D.