Koniec roku to podobno czas podsumowań. Podobno… bo ja jakoś nie mam w zwyczaju spędzać ostatnich dni w roku na przemyślaniu tego co mi się udało, a czego nie udało dokonać  przez ostatnie 12 miesięcy. Wolę patrzeć naprzód i tak na prawdę niezależnie od rozmiaru moich osiągnięć w kończącym się roku wiem tylko tyle, iż w przyszłym chcę osiągnąć więcej.  Ale, ale! Postanowiłam zrobić jednak mały wyjątek i w małym skrócie podsumować, jak wyglądał mój literacki rok 2016 🙂

Pozycje, które znajdziecie na liście są bardzo zróżnicowane; są tu zarówno prawdziwe dzieła literackie, do których pewnie z przyjemnością będę jeszcze wracać jak i proste, niewymagające wielkiego skupienia „czytadła”. Różnorodność ta wynika z tego, że nie mam w zwyczaju przerywać czytania raz rozpoczątej książki, więc mimo, iż czasem męczę się niemiłosiernie to jednak męczę się do końca. No ale koniec gadania, zaczynamy 🙂

1. Trylogia Wayward Pines, Blake Crouch.

Chociaż nie mam ulubionego gatunku książek to jest taki jeden, który omijam szerokim łukiem: fantasy czy tez science fiction (nie zawsze wiem, gdzie jest granica pomiędzy tymi dwoma gatunkami). Jak to więc się stało, że w ciągu dwóch tygodni pochłonęłam całą trylogię Croucha? Wszystko zaczęło się od tego, że zupełnym przypadkiem zakupiłam drugą cześć z serii o miasteczku Wayward Pines. Mając drugą cześć, i nie zastanawiając się jeszcze o czym jest cała trylogia, postanowiłam nabyć pierwszą książkę i zabrać się za czytanie. Akcja rozwijała się dosyć szybko i zapowiadało się, że może to być na prawdę dobry thriller, gdy nagle w połowie pierwszej części pojawiły się … potwory? Normalnie pewnie od razu rzuciłabym książkę w kąt, ale cała historia tajemniczego miasteczka zainteresowała mnie na tyle, że nawet nie wiedząc kiedy, przebrnęłam przez całą trylogię. Seria Wayward Pines nie jest typowym dziełem sci-fi i myślę, że to własnie zadecydowało o tym, że z zapartym tchem śledziłam dalsze losy agenta Ethana Burke’a. Jeśli lubicie książki z nutką fantazji to seria Croucha na pewno przypadnie Wam do gustu. Jeśli nie, to może warto spróbwać, skoro nawet taka realistka jak ja dala się uwieść Blake’owi.

2. Madame, Antoni Libera

O książce Libery pisałam tutaj. To zdecydowanie najpiękniejsza książka, jaką miałam okazję przeczytać w 2016 roku.

Madame Antoni Libera

3. Wszystkie wojny Lary, Wojciech Jagielski

Reportaż Wojciech Jagielskiego przenosi nas w sam środek konfliktów zbrojnych na Bliskim Wschodzie. Historia opowiedziana z perspektywy matki, której dwaj synowie dają się wciągnąć w otchłań świętej wojny, pozwala nieco inaczej spojrzeć na podłoże fundamentalizmu, jaki zalewa kraje arabskie i powoli wdziera się do Europy. I chociaż poznać nie znaczy zrozumieć, to myślę, że jest to bardzo wartościowa lektura, szczególnie w obliczu narastającego zagrożenia eskalacji przemocy w Europie i nie tylko. Książka Jagielskiego to także wspaniała lekcja historii dla wszystkich, którym do tej pory geneza konfliktów zbrojnych na Bliskim Wschodzie była zupełnie obca.

4. Slow fashion. Modowa rewolucja. Joanna Glogaza

Przyjemny poradnik o tym jak unikać błędów zakupowych i wyrobić w sobie nowe podejście do mody, stawiające na jakość, a nie na ilość. Książka na pewno nie poruszyła mojego światopoglądu; od jakiegoś czasu staram się kierować  zasadami slow fashion, więc zaprezentowane przez Asię porady i teorie nie były dla mnie zbyt odkrywcze, jednak dla kogoś, kto czuje się zagubiony w gąszczu wielu marek i atakujących nas z każdej strony promocji, może to być bardzo wartościowa lektura.

5. Razem bedzie lepiej, Jojo Moyes

Klasyczny przykład „czytadła”. Idealna na jesienne wieczory historia kobiety, która wytrwale zmaga się ze wszystkimi przeciwnościami losu, aż w pewnym momencie kumulacja nieszczęścia jest na tyle duża, że zwyczajnie ma dosyć. I wtedy pojawia się on, gotowy wyciągnąć pomocną dłoń. Takie historie muszą kończyć się dobrze.

6. Wszystko za Everest, Jon Krakauer

Bardzo szczegółowa relacja z zakończonej tragicznie wyprawy na Mount Everest, która odbyła się 10 maja 1996 roku i która pochłonęła osiem istnień. Historia opisana z punktu widzenia dziennikarza, Jona Krakuera, którego zadaniem było opisanie całej ekspedycji, wzbudziła wiele kontrowersji i stała się przedmiotem zaciętego sporu pomiędzy Krakuarem, a innym uczestnikiem wyprawy, Anatolijem Bukriejewem . Niemniej jednak jest to rzetelnie napisany reportaż, po który warto sięgnąć, aby przekonać się jak wielka jest siła miłości do gór.

7. Jak wytresować kota?, Dawid Ratajczak

Wyjątkowo zabawny poradnik dla wszystkich posiadaczy kotów. Wszystkie przykłady i porady opisane są w niezwykle barwny sposób ale przecież  takie własnie są koty:). A konkluzja może być tylko jedna: kotów nie da się wytresować 🙂

Jak wytresować kota

Jak wytresować kota

8. Odette i inne historie miłosne, Éric-Emmanuel Schmitt

To już druga, po Małżeństwie we troje, książka Érica-Emmanuela Schmitta, którą miałam okazję przeczytać. Tym razem Schmitt bierze pod lupę kobiety i w krótkich opowiadaniach z miłością w tle ukazuje ich siłę i odwagę w dążeniu do szczęścia. To książka, którą nie tylko wspaniale się czyta, ale która też skłania do refleksji i pozwala z pewnym dystansem spojrzeć na relacje damsko – męskie.

9. Bóg nigdy nie mruga, Regina Brett

Bóg nigdy nie mruga to zbiór felietonów Reginy Brett, niegdyś uzależnionej od alkoholu samotnej matki, a dzisiaj spełnionej rodzinnie i zawodowo pewnej siebie kobiety. Autorka, opierając się na własnych doświadczeniach, próbuje nas przekonać, że sami możemy zmienić swoje życie, w dowolnym jego momencie, zamiast bezczynnie poddawać się biegowi wydarzeń. Rzeczywiście los nie oszczędził Reginy i dał jej wszystko to czego za wszelką cenę pragnęlibyśmy uniknąć: alkoholizm, biedę, ciężką chorobę, brak pracy. Regina jednak potrafiła się podnieść,a lekcje jakie wyniosła ze swojego trudnego życia postanowiła przekazać dalej w postaci felietonów, pisanych najpierw na łamach gazety The Plain Dealer, a później w formie książek. Bóg nigdy nie mruga to książka, która na pewno zasługuje na uwagę i polecam ją szczególnie osobom, które nie do końca wierzą w to, że mają jeszcze szansę na odmianę swojego losu. Ja również wyniosłam kilka cennych wskazówek z lekcji Reginy, jednak w pewnym momencie zauważyłam,że pewne myśli i porady są na okrągło powtarzane i od któregoś rozdziału książka przestała już wnosić cokolwiek nowego i dlatego też nie zamierzam sięgać już po kolejne pozycje z dorobku Reginy Brett.

Nowości już czekają na to, żeby je przeczytać 🙂

Tak wyglądał mój literacki rok 2016. A jak wyglądał Wasz? Przeczytaliście coś, czym chcecie się koniecznie podzielić?

  • themomentsbyela.pl

    Bardzo fajne zestawienie. W 2016 roku podjęłam wyzwanie na facebooku – 1 książka na tydzień, nie do końca się udało, ale i tak było warto. Przeczytałam zdecydowanie więcej niż zazwyczaj.

  • Jag

    Super zestawienie. Ja jeszcze zbieram swoją listę książkowych ulubieńców, ale na pewno wpisałabym na nią książkę „Alexander McQueen. Krew pod skórą”. Niesamowita biografia tego barwnego i nietuzinkowego projektanta. Serdecznie Ci ją polecam 🙂

    • bymadameem

      Dziękuję! Uwielbiam czytać biografie więc z przyjemnością zajrzę do tej książki 🙂

      Pozdrawiam!

  • Podziwiam, że potrafiłaś zebrać cały rok literacki w jednym wpisie. Nie tylko za dużo czytam, żeby to ogarnąć, to jeszcze mam za krótką pamięć. Aaaalbo jedno wiąże się z drugim 😉

    Żadnej z Twoich nie czytałam.

    Pozdrawiam i zapraszam na Domifikacje, Ania.

    • bymadameem

      Szczerze muszę przyznać, że listy nie zrobiłam z pamięci tylko od jakiegoś czasu zapisuję, które książki czytałam. Miałam już takie momenty, kiedy czytałam po kilka książek w miesiącu i nie wszystkie zapadały mi w pamięć i czasem po roku lub dwóch zabierałam się po raz kolejny za ta samą książkę. Teraz już nie będzie takiej sytuacji:)

      Pozdrawiam!