Madame Antoni Libera

Święta tuż, tuż i chociaż osobiście nie zdążyłam jeszcze poczuć świątecznego klimatu (nad czym bardzo ubolewam) to jestem już całkiem nieźle zaopatrzona w prezenty dla moich bliskich. Nad gwiazdkowymi prezentami zaczynam myśleć nawet na kilka miesięcy przed Wigilią. Tak, tak, w tym roku pierwsze świąteczne upominki zakupiłam w…. lipcu 🙂 Jednak zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy normalni ludzie są tak przezorni jak ja, co często kończy się nerwowym poszukiwaniem gwiazdkowych upominków na dwa dni przed Świętami. W takich sytuacjach zawsze polecam zachowanie spokoju i… postawienie na klasykę. Co jak co, ale dobra książka, najlepiej jeszcze z własnoręcznie napisaną dedykacją, to prezent, który najczęściej jest nie tylko trafiony ale także na długo pozostaje w pamięci (chyba, że mamy do czynienia z wyjątkowym antymolem książkowym, a znam i takich!).

Jedną z takich książek, które po prostu nie mogą się nie spodobać jest Madame Antoniego Libery. O książce Libery po raz pierwszy dowiedziałam się dzięki blogowi Joanny Glogazy Styledigger. Zdecydowałam wtedy, że prędzej czy później Madame musi trafić w moje ręce i w końcu, po przyznaję dość długim czasie, udało mi się za nią zabrać.

Motywem przewodnim książki jest miłość. Ale próżno szukać w niej miłości rodem z komedii romantycznych. To miłość wyjątkowa, niespotykana i trudna, zarówno ze względu na czas, w którym się rodzi, jak i osoby, które pochłania. Akcja Madame rozgrywa się w peerelowskiej Warszawie, a narratorem powieści jest uczeń ostatniej klasy szkoły średniej, przygotowujący się do matury. Życie młodego mężczyzny diametralnie zmienia się, kiedy nauczycielką francuskiego w jego klasie zostaje piękna i tajemnicza Ma­dame la Directrice. Budzi ona w chłopcu niezwykłą fascynację, graniczącą niekiedy z obłędem i sprawia, iż odtąd jego jedynym celem jest zwrócenie na siebie uwagi nauczycielki. Narrator w niezwykle barwny i wysublimowany sposób opowiada o swoim uczuciu do Madame, zgrabnie wplatając w tę opowieść wątki z przeszłości. To opowieść o wolności, o marzeniach i o sile młodzieńczej miłości, potrafiącej niekiedy przesłonić cały świat. Książka jest również swego rodzaju satyrą na rzeczywistość Polski w czasach PRL-u.

Czytanie książki Antoniego Libery było dla mnie niezwykłą przyjemnością. Już dawno nie miałam w ręce książki, od której autentycznie nie mogłam się oderwać i jednocześnie żałowałam, że tak szybko zbliżam się do końca. Nie jest to powieść łatwa, wymaga skupienia i chwili refleksji jednak to co otrzymujemy w zamian jest tego warte.

A czy Wy macie już skompletowane gwiazdkowe prezenty? 🙂

  • Zachęciłaś mnie tą książką! Mam ochotę ją przeczytać:) Ja już prawie mam skompletowane prezenty z tym że kupuję online więc nie martwię się o kolejki, ale podziwiam za kupowanie prezentów już w lipcu! To się nazywa przezorność 🙂

  • Pingback: Mój literacki rok 2016 - By MadameEm()