Jesień zawitała do nas na dobre. I chociaż czasem mi się wydaje, że lubię jesień to najczęściej szara, jesienna rzeczywistość pozbawia mnie tych złudzeń. Lubię jesień przez jakieś 5 dni w roku, gdyż mniej więcej przez tyle dni wygląda ona tak jak bym chciała: jest słonecznie, na ulicach jest pełno różnokolorowych liści i temperatura nie spada poniżej 15 stopni. Polska jesień to jednak najczęściej mgła, deszcz, wiatr wywracający parasol i mokre liście przyklejające się do butów. Październik to jest ten moment, w którym co roku dochodzę do wniosku, że powinnam przeprowadzić się do innego kraju. Dopóki jednak się na to nie zdecyduję, nie pozostaje mi nic innego jak tylko zacisnąć pas i spróbować przetrwać ten ciężki okres.

Jesienią, jak nigdy indziej, potrzebuję wielu umilaczy, które ułatwią mi odnalezienie się w jesiennej rzeczywistości. Takie drobne przyjemności sprawiają, że nawet szare, mgliste wieczory nie wydają się takie straszne. Poniżej przedstawiam Wam kilka moich sposobów na radzenie sobie z jesienną chandrą i liczę na to, że w komentarzach podsuniecie mi parę Waszych patentów 😉 I pamiętajcie, że wszystkie poniższe sposoby mogą być również stosowane zimą, wiosną a nawet latem 😉

1.Zrób sobie wielką, gorącą kąpiel

Co jak co, ale gorąca kąpiel jest dobra chyba na wszystko. Niejednokrotnie marznąc podczas powrotu z pracy marzę o wannie pełnej piany i pachnącego olejku. Staram się, aby to był czas tylko dla mnie. Zapalam świeczki, biorę książkę i pozwalam sobie na pełen relaks. Dodatkowo  robię peeling, który nie tylko złuszcza martwy naskórek ale też pobudza krążenie i przede wszystkim nieziemsko pachnie. Ostatnio używam śliwkowego z Ministerstwa Dobrego Mydła. Nie zapominajmy również o balsamie; nasza skóra nie lubi zbyt długo przebywać w wodzie więc trzeba ją później odpowiednio nawilżyć.

2.Zaszyj się pod kocem z książką i kubkiem gorącego kakao

Uwielbiam te momenty, kiedy mogę bezkarnie schować się pod kocem, z książką albo gazetą, i oddać się błogiemu lenistwu. Idealnym uzupełnieniem takiego wieczoru jest kubek gorącego kakao albo rozgrzewająca jesienna herbata (przepis poniżej). Na jesienne wieczory najczęściej wybieram lektury proste i przyjemne. Obecnie czytam Razem będzie lepiej Jojo Moyes i Elementarz Stylu Kasi Tusk (w końcu się za niego zabrałam).

3.Nie marznij

Mój odwieczny jesienno – zimowo – wiosenny problem jest taki, że ciągle marznę. Zdarza mi się, że marznę nawet latem ale na szczęście nie zbyt często. Już w październiku wyciągam wszystkie moje zimowe płaszcze i szaliki, nawet jeśli temperatura nie spada poniżej 10 stopni. Ale co w takim razie powinnam nosić zimą? Kołdrę? Jedynym sposobem jest ubieranie się na cebulkę. Wyrosłam już z okresu kiedy liczył się przede wszystkim wygląd i kiedy ukradkiem ściągałam czapkę z głowy jak tylko znalazłam się w punkcie, do którego wzrok mojej mamy z okna nie sięgał. Teraz stawiam przede wszystkim na komfort, a więc grube swetry, rajstopy i szale są moimi stałymi kompanami podczas zimnych dni. Również w domu dbam o to, żeby ubierać się ciepło ale jednocześnie ładnie i wygodnie.  Ciepłe skarpety, sweter o grubym splocie albo szlafrok w ciekawy wzór mogą odmienić niejeden domowy wieczór.

4.Zrób sobie cytrusową herbatę rozgrzewającą

W chłodne dni powinniśmy spożywać jak najwięcej cytrusów, które nie tylko poprawiają nastrój ale także są cennym źródłem witaminy C, która pomaga chronić nasz organizm przed przeziębieniem.  Od jakiegoś czasu nieodłącznym elementem moich jesienno – zimowych wieczorów jest rozgrzewająca herbata z cytrusami. Do zwykłej herbaty dodaję łyżkę miodu oraz wrzucam po dwa plasterki cytryny, pomarańczy i limonki. Opcjonalnie można jeszcze dodać kilka goździków. Efekt rozgrzewający murowany!

5.Zrób coś z dyni

Jednym z nielicznych plusów jesieni jest sezon dyniowy. Dynia to warzywo magiczne. Jej słodkawy smak sprawia, iż świetnie nadaje się zarówno do makaronów, dań z mięsem, zup jak i wszelkiego rodzaju deserów. To co ostatnio w całości zawładnęło moim sercem to sernik dyniowy. Ten z przepisu Asi z Kwestii Smaku jest wprost idealny.

6.Kup sobie coś ładnego.

Wiem, wiem. Ze wszystkich stron wszyscy teraz mówią o minimalizmie, o tym , że pocieszanie się nową parą butów jeszcze nikomu nie wyszło na dobre itp. ale skoro to działa to co w tym złego? Sama jestem gorącą zwolenniczką umiarkowania w zakupach ale nowego sweterka na zimę to na pewno potrzebujesz, prawda?:)

7.Nie rezygnuj ze sportu

Zauważyłam, że wiele osób wraz z nadejściem pierwszych chłodnych dni rezygnuje z aktywności fizycznej i odkłada ją aż do nadejścia wiosny. Tymczasem nic nie stoi na przeszkodzie, aby uprawiać sport również jesienią i zimą. I nie mówię tu tylko o nartach i ćwiczeniu na siłowni. Jakiś czas temu zaczęliśmy z moim chłopakiem regularnie biegać i nie wyobrażam sobie, żebym miała teraz z tego zrezygnować. Jeśli tylko nie pada, wskakujemy w sportowe buty i grube legginsy i robimy sobie małą rundkę po okolicy. Jeśli jednak nie wyobrażacie sobie uprawiać jakiegokolwiek sportu na polu, kiedy temperatura spada  poniżej 15 stopni to ciągle macie w czym wybierać: squash, basen, fitness – oferta ośrodków sportowych jest na prawdę szeroka i jestem pewna, że każdy znajdzie coś dla siebie.

A jakie są Wasze sposoby na przetrwanie ponurych jesiennych wieczorów?:) 

  • Pkt 2 to jest to, nic tak na mnie nie działa kojąco jak jesienny chill z książką, gorącą herbatą i świeczkami w okół :))