Zdzisław Beksiński

Już we wrześniu wiedziałam, że październik upłynie mi pod znakiem rodziny Beksińskich. Mam wrażenie, że wiele osób wciąż nie kojarzy postaci Zdzisława Beksińskiego. I bynajmniej nie widzę w tym nic złego, sama bowiem jeszcze do niedawna wiedziałam tylko tyle, że był malarzem. Dosyć kontrowersyjnym. W związku  z premierą filmu Ostatnia Rodzina ukazującego losy rodziny artysty postanowiłam jednak przyjrzeć się trochę bliżej postaci Zdzisława Beksińskiego oraz sztuce, którą otworzył. I zostałam oczarowana.

Zdzisław Beksiński
Zdzisław Beksiński, http://www.muzeum.sanok.pl/

Zdzisław Beksiński urodził się w 1929 roku w Sanoku. Po ukończeniu studiów na Politechnice Krakowskiej wrócił do swojego rodzinnego Sanoka, gdzie od 1959 roku pracował w Fabryce Autobusów Autosan. Już wtedy Beksiński wykazywał się ponadprzeciętną wyobraźnią, którą początkowo wyrażał w fotografii i rysunku, by w połowie lat 60. zwrócić się w kierunku malarstwa. W 1977 roku rodzina Beksińskich przeprowadziła się do Warszawy, a sam Beksiński był już wtedy jednym z najbardziej rozpoznawalnych ówczesnych artystów. Rozgłos międzynarodowy przyniosła mu współpraca z Piotrem Dmochowskim, zamieszkałym w Paryżu kolekcjonerem, który był wielkim miłośnikiem sztuki Beksińskiego. Wraz z rozwojem technologii malarz rozpoczął również przygodę z innymi formami ekspresji, m.in. zaczął wykorzystywać grafikę komputerową. Żywot artysty zakończył się tragicznie – w 2005 roku Beksiński został zamordowany w swoim mieszkaniu.

Zdzisław Beksiński
Zdzisław Beksiński

W ciągu całego swojego życia Zdzisław Beksiński stworzył niezliczoną ilość dzieł. Stała wystawa poświęcona artyście znajduje się w Zamku Królewskim w Sanoku, jednak od 10 października bieżącego roku również w Krakowie w Nowohuckim Centrum Kultury można zobaczyć wystawę prac Beksińskiego, zgromadzonych przez Annę i Piotra Dmochowskich. Ponoć  wiele innych polskich miast nie zdecydowało się na przyjęcie wystawy, za co w sumie mogę im tylko podziękować 🙂

Film Ostatnia rodzina zrobił na mnie ogromne wrażenie. I sądząc po recenzjach nie jestem w tym odczuciu odosobniona. Opisując historię rodziny Beksińskich niejednokrotnie mówi się , że była to rodzina tragiczna, naznaczona cierpieniem i bólem istnienia. Jan Matuszyński ukazuje jednak Beksińskich w całkiem innym świetle.  To przede wszystkim film o rodzinie, która jak każda inna rodzina zmaga się ze swoimi problemami i słabościami. Za tą całą otoczką, która dla postronnego obserwatora mogła wydawać się niezwykła, wręcz tragiczna, stoją zwyczajni ludzie, którzy wiodą zwyczajne życie na jednym z warszawskich osiedli. Trudnym momentom, niejednokrotnie dramatycznym towarzyszy zwykła proza życia, w której nie brakuje również sytuacji zabawnych, a czasem wręcz komicznych. To co dla mnie jest osią tego filmu to miłość, której rodzina nie potrafi sobie okazywać. Zaburzone relacje pomiędzy bohaterami są głównym katalizatorem problemów z jakimi nie mogli sobie poradzić członkowie rodziny. Nie chcę jednak zbyt głęboko wchodzić w szczegóły bo przede wszystkim chciałabym Was zachęcić do tego, abyście sami poszli do kina i przekonali się na własne oczy jak dobry jest fabularny debiut Jana  Matuszyńskiego. To co mi jedynie przeszkadzało w filmie to zbyt wyrazista gra Dawida Ogrodnika. Nie przeczę, że Dawid jest świetnym aktorem, mam jednak wrażenie, że posunął się o krok za daleko kreując postać Tomasza Beksińskiego, ponieważ z filmu można odnieść wrażenie, że Tomasz Beksiński był człowiekiem zupełnie niezrównoważonym, a chyba tak nie było. Jestem również ciekawa Waszego zdania w tej kwestii 🙂