Budapeszt

Jesień. No właśnie. Czasem mi się wydaje, że lubię jesień. Lubię kolorowe liście unoszące się na wietrze, wieczorne mgły, ciepłe słońce wychylające się zza drzew podczas spacerów w parku. Dzisiaj jednak kiedy szłam do pracy nie było słońca, nie było liści, były natomiast 4 stopnie i po mimo trzech warstw, jakie miałam na sobie przemarzłam do szpiku kości. I pomyślałam, że może jednak nie lubię jesieni. Pracując na etacie wszystko to, co najpiękniejsze jesienią omija mnie. A co dostaję? Zimne poranki i chłodne wieczory. Katar i ból gardła. I chyba tęsknie już za latem.

Ostatnie dni tegorocznego lata postanowiliśmy spędzić w nieco cieplejszej atmosferze, niż ta, którą oferował nam Kraków w związku z czym wybraliśmy się do … Budapesztu. Węgry to może i nie jest jakiś wyjątkowo ciepły kraj ale w czasie kiedy w Krakowie padał deszcz i trzeba było wyciągać kalosze i grube kurtki, my opalaliśmy się nad Dunajem w pełnym słońcu 🙂 I o to własnie chodziło 🙂

Widok z Góry Gellerta
Widok z Góry Gellerta
Hotel Gellerta
Hotel Gellerta

Dotychczas dwukrotnie miałam okazję być na Węgrzech, kiedy byłam dzieckiem i kiedy połowa Polaków wybierała ten kierunek na „egzotyczne” wczasy. Nigdy jednak nie byłam w Budapeszcie, więc kiedy udało mi się natrafić na wyjątkowo tanie bilety autobusowe, nie wahałam się ani chwili. Budapeszt przywitał nas deszczem (nie tak miało być!), który później zamienił się w upiorną burzę z piorunami ale już następnego dnia mogliśmy cieszyć się pięknym słońcem.

Most Wolności
Most Wolności

Budapeszt zrobił na nas ogromne wrażenie. Mieliśmy to szczęście, że mieszkaliśmy blisko centrum, dzięki czemu w każdej chwili mogliśmy wybrać się na spacer i podziwiać piękną architekturę. Ilość miejsc, jakie warto odwiedzić jest na tyle duża, iż postanowiłam napisać o tym odrębny post. Zwiedzając miasto mieliśmy jednak dość mieszane odczucia. Po pierwsze Budapeszt okazał się być wyjątkowo… brudny. Na ulicach leżało mnóstwo śmieci, zepsutego jedzenia, niedopałków papierosów. Trzeba było naprawdę uważać, aby nie wejść w coś niepożądanego. Po drugie stolica Węgier usiana jest bezdomnymi ludźmi. Widok jednego czy dwóch bezdomnych nie robi na mnie wielkiego wrażenia; również w Krakowie można spotkać osoby śpiące na ławkach albo na przystankach jednak w Budapeszcie są ich całe setki. Gdziekolwiek się nie ruszyliśmy, wszędzie towarzyszył nam widok bezdomnych osób, i to bez znaczenia czy była to boczna uliczka z dala od centrum, czy główna aleja Budapesztu. Czasem nawet nie była to jedna osoba ale cała grupka, z materacami, walizkami, koczująca na przykład przed wejściem do jednego ze sklepów czy kościołów. Nie wiem jak wygląda polityka socjalna na Węgrzech ale mam wrażenie, że państwo nie robi nic aby pomóc tym ludziom i zmienić istniejący stan rzeczy. Te dwa aspekty wyraźnie wpłynęły na nasz odbiór Budapesztu. Miasto jest na prawdę piękne, jednak władze miasta, mając na uwadze to, że Budapeszt jest jedną z największych europejskich stolic, która jest odwiedzana przez miliony turystów z całego świata, powinny bardziej zadbać o jego stronę estetyczną.

Parlament
Baszta rybacka. Budapeszt.
Baszta rybacka

Kościół Św. Macieja. Budapeszt.
Kościół Św. Macieja
Most łańcuchowy

W Budapeszcie spędziliśmy trzy noce i szczerze mówiąc cieszyliśmy się, że wracamy już do domu. Nie oznacza to, że zniechęcam kogokolwiek do zobaczenia Budapesztu, nic z tych rzeczy! Budapeszt jest piękny i na prawdę warto go zobaczyć na własne oczy, jednak my po tych kilku dniach mieliśmy już dosyć języka węgierskiego, węgierskiego jedzenia i naszego apartamentu, w którym było kompletnie ciemno nawet w samo południe:)

Bazylika Św. Stefana
Bazylika Św. Stefana

A czy Wy byliście już w Budapeszcie? Jeśli tak, to jestem bardzo ciekawa Waszych wrażeń:)

  • Piękne zdjęcia. Może uda mi się w przyszłym roku odwiedzić to miejsce <3

    http://www.ladyagat.com

  • Czy tylko u mnie na telefonie nie działają zdjęcia? 🙁

    • bymadameem

      Już powinny działać. Niestety miałam małe techniczne problemy ale już chyba udało mi się wszystko naprawić:)

  • Super zdjęcia! Muszę gdzieś wyjechać!